Wybory do Parlamentu Europejskiego muszą poczekać

Polska koncentruje się na wyborach lokalnych

Od października 2023 roku w Polsce trwa maraton wyborczy, który zakończy się wyborami prezydenckimi w połowie 2025. W 2023 roku (jesienią) odbyły się wybory parlamentarne, 7 kwietnia 2024 będą za to miały miejsce wybory lokalne, niespełna dwa miesiące późnej wybory do Paramentu Europejskiego, a w połowie 2025 roku – wybory Prezydenta RP.

Pomimo budujących się w Europie nastrojów i przygotowań wokół wyborów do Parlamentu Europejskiego, oczy polskich polityków i społeczeństwa skupione są na nadchodzących wyborach samorządowych. To one będą miały decydujący wpływ na przyszłość polityki kraju. Kampania do Parlamentu Europejskiego musi poczekać.

Polski kontekst polityczny

Październikowe wybory parlamentarne (2023 r.) doprowadziły do wywrócenia polskiej sceny politycznej. Populistyczny rząd prawicowego bloku, pod przywództwem partii Prawo i Sprawiedliwość, po 8 latach oddał władzę. Na wynik wyborów wpłynęła niezwykła mobilizacja wyborcza obywateli.

W 2019 roku na partie prawicowe startujący z listy Prawa i Sprawiedliwości zagłosowało 8 051 935 wyborców, w 2023 roku na te samą listę swoje głosy oddało 7 640 854 wyborców. Można zatem wnioskować, że poparcie dla bloku prawicowego pozostało na zbliżonym poziomie. Na partie, które obecnie tworzą koalicję rządową (Koalicja Obywatelska, Polskie Stronnictwo Ludowe i Lewicę) w 2019 roku głosy oddało 8 958 824 wyborców. Te same partie w roku 2023 (Koalicja Obywatelska, Polskie Stronnictwo Ludowe – Trzecia Droga i Lewica) zdobyły łącznie 11 662 090 głosów, czyli o 2 703 266 głosów więcej niż w poprzednich, przegranych wyborach. Co ważne, nie byli to wyborcy, którzy zmienili preferencje wyborcze, a byli to wyborcy, którzy w 2019 roku byli pasywni podczas głosowania, albo wtedy jeszcze nie mogli brać udziału w wyborach ze względu na barierę wieku (art. 63 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej – czynne prawo wyborcze od 18 lat). Ta masowa mobilizacja sprawiła, że frekwencja wyborcza w 2023 roku wynosiła 74,38%, co przy frekwencji z roku 2019 wynoszącej 61,74% pokazuje jak duża potrzeba zmiany politycznej była w grupie nieaktywnej dotychczas w wyborach parlamentarnych.

„Koalicja 15 października”

W połowie grudnia 2023 uformowała się nowa, koalicyjna Rada Ministrów. Zróżnicowane tło programowe partii tworzących koalicję mogłoby sugerować konfliktowy, chaotyczny, nieprzewidywalny i w końcu niestabilny charakter rządu. Choć partie tworzące koalicję w wyborach parlamentarnych startowały oddzielnie, to dla wyborców oddających na nie głos jasne było, że stworzą razem (jeśli zdobędą większość w parlamencie) wspólną koalicję rządową – stąd nazwa „koalicja 15 października”. Wydaje się jednak, że fundamenty głównych celów politycznych jasno określone w czasie wspólnych działań w opozycji oraz w trakcie kampanii wyborczej okażą się wystarczającym spoiwem. Jest to strategia wzmocnienia (uodpornienia) instytucji państwowych i skierowania państwa na tory praworządności (reforma i naprawa systemu sądownictwa). Koalicja rządowa jest zgodna w podstawowych założeniach dotyczących polityki zagranicznej oraz w wielu aspektach polityki wewnętrznej, między innymi:

  • jednoznaczny kierunek proeuropejski. Działania w Unii Europejskiej nastawione na współpracę i współtworzenie, a nie na konfrontację,
  • jednoznaczny kierunek odbudowy relacji dwustronnych z Niemcami i Francją,
  • jednoznaczne wsparcie Ukrainy w wojnie obronnej z Rosją,
  • jednoznaczny nacisk na potrzebę wzmacniania NATO,
  • jednoznaczny nacisk na wzmacnianie relacji Euro-Atlantyckich,
  • jednoznaczny kierunek rozwoju energetyki odnawialnej,
  • potrzeba zmiany w systemie edukacji,
  • strategicznych działań dotyczących praw kobiet,
  • wzmocnienie roli samorządów lokalnych,
  • strategicznych działań dotyczących praw mniejszości LGBTQ+.

Różnice pomiędzy partiami koalicyjnymi uwydatniają się w kwestiach światopoglądowych, na przykład dotyczących ograniczenia lub wyeliminowania nauczania religii w szkołach czy kwestii dotyczących ostatecznych zapisów regulacji dotyczących związków partnerskich i małżeństw jednopłciowych.

Trudna kohabitacja

Wyzwaniem dla koalicji rządowej jest kohabitacja Rady Ministrów z pochodzącym z obozu prawicowego Prezydentem. W Polskim systemie parlamentarno-gabinetowym Prezydent jako głowa państwa wyłaniana w powszechnych wyborach ma zakres prerogatyw, który może skutecznie utrudniać sprawne procedowanie legislacyjne nowych projektów ustaw. Prezydent może zawetować każdy projekt lub skierować go do Trybunału Konstytucyjnego (art. 122 Konstytucji rzeczypospolitej Polskiej), co może utrudnić a nawet sparaliżować skuteczne przyjmowanie nowych projektów ustaw.

Wybory samorządowe kontra wybory na szczeblu europejskim

W obliczu zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego, sytuacja w Polsce determinowana jest przez wcześniejsze (kwietniowe) wybory lokalne. Wszystkie partie skupiają swoje wysiłki głównie na nadchodzących wyborach samorządowych, które istotnie wpłyną na pozycję poszczególnych partii politycznych i mogą ugruntować dalszą kompozycję kształtu polskiej sceny politycznej. W związku z tym, widoczny jest brak aktywnego przygotowania się do wyborów europejskich, które w obliczu wyborów lokalnych schodzą na dalszy plan.

W kwietniu 2024 wybrane zostaną władze na trzech poziomach samorządów: gmina lub miasto, powiat, województwo. Dla obecnej koalicji rządowej zasada subsydiarności i wzmacnianie roli samorządów lokalnych jest jednym z nadrzędnych celów realizowania polityki wewnętrznej kraju. Dlatego wybory te mają istotne znaczenie dla sposobu realizacji lokalnych działań politycznych, ale przede wszystkim – dla działań i lokalnych strategii gospodarczych.

Wybory te odbędą się w relatywnie krótkim czasie po październikowych wyborach parlamentarnych i można spodziewać się, że partie tworzące koalicję rządową tym razem również osiągną sukces. Duży wpływ na ostateczny wynik będzie jednak miała frekwencja wyborcza. W ostatnich wyborach samorządowych, w roku 2018, wynosiła ona 54,9%. Jeśli frekwencja w nadchodzących wyborach byłaby tak znacząco niższa od frekwencji w wyborach parlamentarnych, to ostateczny wynik może być mocno związany z mobilizacją wyborców poszczególnych partii. Choć jest to głosowanie na poziomie lokalnym, to kandydaci i partie polityczne będą szły z mocnym przekazem politycznym.

Dopiero po kwietniowych wyborach lokalnych, zobaczymy jakie konkretne pomysły na wybory na poziomie europejskim mają poszczególne strony polskiej sceny politycznej.

Wybory do Parlamentu Europejskiego

Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się kilka tygodni po wyborach samorządowych. W Polsce cieszą się najmniejszą popularnością – w 2019 roku frekwencja wyniosła 45,68%, a w wyborach z 2014 roku jedynie 23,83%. Ten wzrost pozwala jednak przypuszczać, że w najbliższych wyborach będzie ona również wyższa niż w poprzednich.

Wybory do Parlamentu Europejskiego nie wpłyną znacząco na politykę wewnętrzną, będą jednak istotnym zapalnikiem prowadzenia debaty publicznej na temat Unii Europejskiej. W tym obszarze spodziewamy się zaostrzenia retoryki partii prawicowych oraz zdecydowanie antyeuropejskiego kursu partii skrajnie-prawicowych, w tym największej z nich, Konfederacji. Tematami trudnymi, które mogą okazać się wiodącymi w trakcie kampanii, może okazać się rolnictwo i umowa pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą o ułatwieniu wymiany gospodarczej. Wprawdzie obecna umowa obowiązuje jedynie do czerwca 2024 roku, ale Komisja Europejska już zaproponowała jej przedłużenie. Ułatwienia w wymianie handlowej najbardziej nie podobają się rolnikom i przedstawicielom branży transportowej. Taka sytuacja sprawi, że wielu polityków będzie wykorzystywać te negatywne emocje do kampanii politycznej.

Specyfika Unii Europejskiej sprawia, że wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego nie jest ostatecznym wyznacznikiem sposobu funkcjonowania Unii. Państwa członkowskie poprzez Radę są niezwykle silnym i istotnym decydentem, dlatego ocenianie potencjalnych zmian w Unii Europejskiej jedynie poprzez wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego nie daje pełnego i rzetelnego obrazu.

Wyzwania bieżące

PROTESTY: Aktualnym problemem dla nowego rządu w Polsce jest napięta sytuacja wśród rolników. Otwarte granice z Ukrainą i brak kontroli oraz brak przemyślanej strategii rządu Prawa i Sprawiedliwości (sprawował władze do 13 grudnia 2023 roku) w kontekście tranzytu ukraińskiego zboża (wnioski kontrolne Najwyższej Izby Kontroli przedstawione na posiedzeniu Sejmowej Komisji Rolnictwa w grudniu 2023 roku) sprawiło, że do Polski napłynęła nadmiarowa ilość zboża. Sytuacja ta wpłynęła na możliwość sprzedaży zboża przez polskich rolników, a w efekcie doprowadziła do znaczącej obniżki cen. Sprowadzanie innych plonów jedynie wzmaga negatywne emocje. Rolnicy domagają się natychmiastowych reakcji. Protesty przybierają coraz ostrzejszą formę, włącznie z paleniem opon i obrzucaniem przedstawicielstwa Parlamentu Europejskiego w Polsce. Choć jest to zaszłość poprzedniego rządu, to obecna koalicja musi szybko znaleźć rozwiązanie, inaczej będzie to temat rezonujący na zbliżające się dwie kampanie wyborcze. Obok rolników, niezadowolenie z umowy pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą prezentują także przedstawiciele transportu drogowego. Obecnie zawiesili swoją formę protestu polegającą na całkowitej blokadzie przejść granicznych, jednak oczekują decyzji dotyczących wsparcia i wyrównania warunków konkurencji z przewoźnikami z Ukrainy.

INWESTYCJE/ FUNDUSZE: W 2022 roku stopa inwestycji względem PKB wynosiła w Polsce 16,8%. To jeden z najsłabszych wyników wśród wszystkich gospodarek państw członkowskich UE. Niższą stopę inwestycja miała bowiem jedynie Grecja (13,7%). Podniesienie poziomu inwestycji jest zatem jednym z największych wyzwań gospodarczych nowego rządu. W tym obszarze politycy koalicji rządowej liczą na odblokowanie unijnych środków z Krajowego Planu Odbudowy oraz unijnych środków z Funduszu Spójności.

Radosław Ciszewski
„Zniknięcie” księżnej Kate i wizerunek monarchii
14 marca 2024
Rynek kosmetyczny okiem Jagody Prętnickiej-Markiewicz
16 stycznia 2024